wtorek, 12 marca 2013

20

Dzisiejszy post będzie trochę o moim dzisiejszym wniosku do którego doszłam.
Przez ostatnie 2 dni czułam się jak wrak człowieka,płakałam, użalałam się na sobą itp.
Teraz niech każdy sobie zada pytanie - po co my się dołujemy?
Że nam nie wyszło,że znów się zawiodłam na sobie..po raz 1000..
Pytanie tylko czy my dajemy z siebie naprawdę 100% dążąc do upragnionego celu?
Może nam się tylko wydaję ,że daliśmy z siebie te 100%?
Pierwsza moja myśl. Po raz pierwszy dam z siebie wszystko jeżeli chodzi o oceny,ale też o relacje z najbliższymi... co jest ważniejsze choć codzienność nam to przysłania.

Druga myśl naprawdę wszystko zależy od nas samych.Jeżeli wezmiemy się za siebie możemy naprawdę obrócić swoje życie do góry nogami.Musimy się naprawdę starać,a nie tylko próbować.
Jeżeli uczyłaś się z angielskiego godzinę i myślisz,że już umiesz poświęć na to jeszcze półgodziny.

Trzecia sprawa własne myślenie co do stylu i cholerny szacunek do siebie.Po mimo,że Cie krytykują bądz sobą i rób swoje.Nie patrz się na innych,a każdą porażkę obróć w sukces.Co Cię nie zabiję to Cię wzmocni.

Moją mentorką w tych sprawach jest Maja Sablewska. Kobieta niedoceniona,lecz pełna klasy.
Wszyscy mają ją za głupią,bo nie ma studiów,ale bądzmy szczerzy ludzie po studiach to czasami
większe głąby niż Ci po liceum.. chodzi tu o prawdziwość i inteligencję życiową,dobroć i człowieczeństwo.
Wierzcie mi nauka i oceny to NIE WSZYSTKO  w porównaniu z inteligencją życiową.

Każdy dzień powinien być inspiracją..

Podoba mi się : http://www.youtube.com/watch?v=XhvpGVwSqRQ

.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz